timebomb blog

Twój nowy blog

Cholercia

1 komentarz

No, musimy przyznać, że są lepsi od nas.
Jak pisaliśmy, jeden z naszych pracowników zajął całą rozkładówkę w pewnym czasopiśmie.
Niestety zostaliśmy pokonani.
Oto w środę, w dzień po proteście taksówkarzy, na pierwszej stronie Gazety Wyborczej pojawiło się zdjęcie Maćka, a na trzeciej stronie Życia Warszawy ogromne zdjęcie Rysia.
Naszego, niestety nie było…

miło nam donieść, że jeden z naszych kurierów trafił na rozkładówkę pewnego czasopisma. Jego zdjęcie zrobione podczas wykonywania obowiązków służbowych ma rozmiar 30 x 40 cm. Czasopismo jest wydawane przez jednego z naszych ulubionych klientów. Pozdrawiamy i klienta i czytelników.

„Jazda na rowerze jest tak ciężka, wysiłek tak wielki, że ma właściwości oczyszczające. Siadając na rower, zabierasz ze sobą wszystkie problemy świata, ale sześć godzin intensywnej jazdy na poziomie progu wytrzymałości sprawia, że czujesz się wolny. (…) Przynajmniej przez chwilę zapominasz o kłopotach i nie musisz się dręczyć pytaniami, które pozostają bez odpowiedzi. Narastające zmęczenie fizyczne pozwala odetchnąć twojej psychice.”

Ściana

1 komentarz

Jechałem właśnie z kopertą na Okęcie, gdy zobaczyłem przed sobą ścianę. Wody. Już dawno nie widziałem takiego deszczu. Granicę między deszczem a jego brakiem widziałem dokładnie. Zbliżaliśmy się do siebie: 100 metrów… 50… 10… I poczułem się jak pod prysznicem.
I tak samo jak się zaczął tak samo się skończył: ścianą. Deszcz miał może 200-300 metrów szerokości.
Kiedy wyjechałem z deszczu pomyślałem: cholera, co to było? Myjnia?

Lekcja

3 komentarzy

w ostatnią niedzielę dostaliśmy lekcje pokory.
Ekipa Timebomb razem z przyjaciółmi pojechała na rondo Babka, które jest tradycyjnym miejscem spotkań kolarzy szosowych.
W każdą sobotę i niedzielę (czasem także w tygodniu) o 9 rano peleton wyrusza na około 100 km trasę.
Pojechałem tam, aby sprawdzić się i porównać swoją kondycję z zawodowcami.
Miałem nadzieję, że nie jest ze mną tak źle. Niestety z każdą chwilą dzielącą nas od startu stawałem się coraz mniejszy i mniejszy.
Najpierw zobaczyłem rowery, o których nie mam odwagi nawet marzyć…
Później zobaczyłem łydki zawodowców połyskujące w słońcu…
Sama jazda w peletonie nie była taka straszna. Jednak kiedy nagle po podjeździe za zaporą na Dębe zgubiłem peleton, okazało się ile naprawdę jestem wart. Próbowałem dogonić: przez kilometr walczyłem pod wiatr… Dzieliło mnie od nich może 10 metrów… Nie dałem rady…
Wracałem do domu sam: pokonany przez 10 metrów…
Kiedy wróciłem okazało się, że każdy z nas miał podobną przygodę. Jedynym, który odniósł sukces był Kuba. Na trasie poznał nową koleżankę.

„Rowerzyści prowadzą nieustanną walkę z facetami w dużych ciężarówkach. Zresztą odczułem to na własnej skórze. Straciłem już rachubę, ile razy i w ilu krajach zostałem potrącony przez samochód. (…) Jedziesz sobie poboczem drogi, a tu nagle bum! i leżysz twarzą na asfalcie. Uderza cię podmuch gorącego powietrza, a w ustach czujesz gryzący smak tłustych spalin. Wszystko, co możesz zrobić, to pogrozić pięścią i przyglądać się znikającym tylnym światłom samochodu”

Sobota, około 1 w nocy dzwoni telefon. Właściwie to nie dzwoni ale warczy. Bo nic nie słyszę. Jestem na imprezie, uprawiam „dens_tu_trens”. Po jakimś czasie schodzę z parkietu, czytam smsa od LT: „Drążku, jesteś w wawie? Potrzebuje kuriera na 8 rano na jutro”. Chwila wachania. Nie mam sumienia dzwonić do kogolwiek. Za dobrze się bawię. Odpisuję: „Przepraszam, ale czy mogę nie?” Po chwili: „Spokojnie. Tak tylko sprawdzałem. Pozdrawiam!”.
Uff……

Numerek

2 komentarzy

Z numerkiem związane są dwie historie.
1.
Wychodzę ze sklepu, przy rowerze stoi Pani w średnim wieku.
- Wiem Pan co, ja wezmę od Pana ten rower – zaczęła.
- Nie rozumiem…
- Dam Panu za niego te 250 – kontynuowała sięgając do torebki.
- Ale zaraz – broniłem się – czy jest Pani tego pewna?
- No tak. Synowi na komunię kupię.
- Ale wie Pani, że on nie ma przerzutek?
- Jak to?
- No niestety… hamulców też nie ma.
- Oj, to ja nie chce.
I uciekła.
2.
Odpinam rower. Podchodzi policjant:
- Przepraszam, ale co to za numerek? Macie jakieś numerki?
- Nie, to numer startowy.
- Aaa… to Pan się też ściga?
- No tak, ten numer jest akurat z Londynu, z Mistrzostw Europy.
- Ooo… Ale jak to? Tak po Londynie się ścigaliście? Przecież tam jest ruch lewostronny!
- No właśnie, w tym cały urok – uśmiechnąłem się i odjechałem.


  • RSS