timebomb blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2003

Historia pierwsza:
Zobaczylem go gdy wjeżdżałem na plac Trzech Krzyży. On właśnie z niego wyjeżdżał. Na swoim nowym skuterze. I z nową dziewczyną. Przyspieszyłem i dogoniłem go na Nowym Świecie. Zrównałem się z nim. Po chwili rozmowy zaczeliśmy się ścigać. Przelecieliśmy razem całe Krakowskie Przedmieście. Dopiero przy Miodowej się rozstaliśmy. Potem dostałem SMSa: Stary, nie kompromituj mnie przy dziewczynie. Nie możesz jeździć tak szybko rowerem kiedy ja jadę skuterem!
Historia druga:
Tym razem Łódź (BoatCity). Po alleycacie, próbujemy swoich sił: ja jak zwykle, chłopaki z Górko na skuterze. Lecimy „jakąśtam”. Słyszę: 45! 50! 55! Lecz tuż przed zakrętem słyszę: BUM! Niestety… skuterowcy nie dali rady… na szczęście po chwili się podnieśli.
Historia trzecia:
Sobota wieczór. Marszałkowska w stronę centrum. Chyba Wilcza. A może i nie. Na światłach ja i skuterowy Pizzaman. Ruszamy razem. Kiedy dogonił mnie na światłach pod Rotundą powiedział: No nieźle… 61. I skręcił. A ja żałowałem, że mam tylko jeden bieg…

Korzystając z nieuwagi naszych klientów, postanowiliśmy wykorzystać środki zgromadzone na naszym Funduszu Wczasów Kurierskich i udaliśmy się na małą wycieczkę do Berlina.
Poza celami towarzyskimi (pozdrawiamy Mo+Marija; Gary; Bregan i całe Berlin Massive) udało nam się zrealizować te troche bardziej przyziemne: Tomek kupił nową torbę do pracy, Kuba konusy do piast Campagnolo, Bedi podeszwy do butów, Drążek ulubione gumy do żucia. Dodatkowo zwiedziliśmy tamtejsze najważniejsze atrakcje turystyczne: tor kolarski z tropikalnego drewna, kino Babilon oraz biuro firmy Messenger. W sumie bardzo miły jest ten Berlin.
PS.
wspaniałe uczucie (każdorazowo doświadczane w Berlinie): nie musieć wnosić roweru na 3 piętro – zostawiasz go po prostu na noc pod domem bez obawy, że rano…

Halloween Alleycat to coroczny tradycyjny wyścig kurierów rowerowych – odbywa się zarówno w Warszawie jak i w Berlinie i w Nowym Jorku. W tym roku w Warszawie wystartowała wyjątkowo liczna ekipa: ponad 40 zawodników (także z Łodzi)!
I po raz kolejny okazaliśmy się szybcy: Drążek przyjechał jako drugi, Tomek był trzeci. Wyprzedził nas tylko Jacek – którego przez miasto przeprowadził Drążek.
Wniosek: DAJEMY RADĘ!


  • RSS